widok-depresyjny

Negatywne myślenie doprowadziło mnie do depresji

Wielu z nas to zna. W życiu wiedzie się trochę gorzej, zaczyna brakować pieniędzy, uczucia lub obu na raz. Zamykamy się w sobie, odcinamy się od znajomych i tracimy kontakt ze swoim środowiskiem. Wpadamy w depresję, która swoimi mackami coraz dokładniej nas oplata. Całe dnie spędzamy w domu lub na samotnych spacerach, gubiąc przy tym radość życia. Mi udało się ją odzyskać.

Niewinne początki

Trudno mi sobie przypomnieć początki mojej depresji. Nie wiem czy wzięła się z niepowodzeń w relacjach z ówczesną dziewczyną, czy z problemów na uczelni, gdzie poprzez niepotrzebne spięcie z wykładowcą utrudniłem sobie znacząco życie. Tak czy inaczej, jakoś w grudniu kilka lat temu zacząłem się powoli zamykać się w sobie.  Na początku nie zwracałem nawet uwagi na to, że coraz więcej czasu spędzam przed komputerem, i że straciłem ochotę na regularne wyjścia ze znajomymi. Wydawało mi się że po prostu potrzebuję trochę odpoczynku od wszystkiego, kiedy tak naprawdę wpadałem w sidła depresji.

Kumulacja problemów

Po około dwóch miesiącach takiego stanu, który można by określić jako lekko apatyczny, nastąpiła u mnie kumulacja życiowych problemów. Śmierć w rodzinie, rozpad związku – zresztą z mojej winy, bo gdy zacząłem się zamykać w sobie straciłem zainteresowanie partnerką – i na koniec utrata pracy. Te wszystkie problemy nałożone na siebie spowodowały, że przestałem sobie radzić ze swoimi nastrojami. Straciłem poczucie własnej wartości, a negatywne nastawienie, które od samego początku występowania objawów depresji mi towarzyszyło, wzięło górę nad racjonalnym myśleniem. Nie potrafiłem znaleźć pozytywów w sobie, swoim życiu. Zgubiłem gdzieś sens istnienia i chęć do życia.

Potrzebna pomoc

Na szczęście rodzina i przyjaciele zauważyli co się dzieje. Podczas szczerej rozmowy potrafili mnie przekonać do tego, abym spróbował coś zrobić ze swoim życiem. Udał się do psychologa (jak to ładnie określali psychiatrę, do którego tak naprawdę trzeba się w takim wypadku udać) i spróbował odnaleźć swoje ja i poprawić poziom życia.

Jako że było mi już wtedy wszystko zupełnie obojętne, łącznie z tym „co ludzie powiedzą”, udałem się do poradni psychiatrycznej w Tychach. Na początku lekarz-psychiatra przeprowadził test osobowości który miał określić jak daleko jest w stanie się posunąć w ingerencjach w mojej psychice, po tym rozpoczęła się terapia.
Nie wiem czy to kwestia metod zastosowanych przez lekarza, czy też nadchodzące lato które zmieniło odbiór świata przeze mnie, a może wszystko po trochu, ale… udało się. Po kilku wizytach u psychiatry potrafiłem powiedzieć „STOP”. Potrafiłem powstrzymać złe myśli w zarodku, potrafiłem znaleźć w sobie wiarę we własne możliwości. Wyszedłem z tego.

Osoby, które zauważają podobieństwo między swoim życiem i swoimi problemami do tych, które opisałem powyżej powinny zainteresować się ofertą porad lekarzy – psychiatrów. Jeśli boimy się o naszą reputację – zawsze możemy skorzystać z porady u lekarza z sąsiedniego miasta…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*